Niemcy nie ulegną szantażowi Brytyjczyków


Photo Credit: Wikipedia

Photo Credit: Wikipedia

Po wypowiedzi premiera Wielkiej Brytanii, Davida Camerona, że  „wyobraża sobie”, iż pewnego dnia Wielka Brytania może wystąpić ze struktur unijnych rozległy się zaniepokojone głosy ze Stanów Zjednoczonych, a nawet Chin. USA wolałyby, aby Zjednoczone Królestwo pozostało w Unii Europejskiej, bo przez Wielką Brytanię mają „jakiś” wpływ na Europę. Z kolei Chińczycy musieliby – jak twierdzą – „przedefiniować” związki polityczne i gospodarcze ze Starym Kontynentem, gdyby wystąpiły znaczne zmiany polityczne i gospodarcze.

Sam Cameron jest za Unią (niby). Ostrzega, że po wystąpieniu z bloku Wielka Brytania może podzielić los Norwegii. Będzie musiała przestrzegać europejskiego prawa, ale bez wpływu na jego kształtowanie.

Z sondaży wynika, że ponad 50% Brytyjczyków jest za opuszczeniem Unii. Cześć parlamentarzystów z partii Torysów (tzw. „backbenchers”) naciska na zorganizowanie ogólnokrajowego referendum, w którym obywatele mięliby wybór między całkowitym wystąpieniem z Unii lub „wynegocjowaniem” lepszych warunków dla UK i pozostaniem w strukturach unijnych.

"Nie ze mną te numery, Brunner"

Nie ze mną te numery, Brunner

Głos w tej sprawie zabrały też Niemcy. Minister finansów Wolfgang Schäuble przestrzega Brytyjczyków przed ogłaszaniem referendum, bo to może wywołać „niepewność” i zaszkodzić całej Europie.

– „Chcemy zatrzymać Brytanię w Europie, a nie ją z niej wypychać” – powiedział Schäuble w wywiadzie udzielonym Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung. Dodał też, że Niemcy chcą większego zaangażowania W. Brytanii w sprawy europejskie. Niemniej – podkreślił – Niemcy nie dadzą się szantażować Brytyjczykom, którzy straszą wystąpieniem z Unii.