Większość Brytyjczyków za wyjściem z UE

Royal Coat of Arms of the United Kingdom

Najnowszy sondaż przeprowadzony na zlecenie dziennika The Independent wskazuje, że 54% mieszkańców Wysp jest za wystąpieniem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, ale (zawsze jest jakieś „ale”) pod warunkiem, że Wielka Brytania zachowa dotychczasowe korzyści związane z handlem i przepływem kapitału z pozostałymi państwami bloku. Zwolennicy pozostania  w ramach Unii Europejskiej obawiają się, że organizacje na Wyspach, które są jej przeciwne mogą zebrać wystarczającą liczbę głosów do zwołania referendum w tej sprawie i faktycznie doprowadzić do wyjścia Wielkiej Brytanii ze struktur unijnych. Jednak ostrzegają – wyjście z Unii oznacza rezygnację z korzystnych więzi gospodarczych, swobodnego przepływu kapitału, towarów, osób. Poza tym, Brytyjczycy utracą możliwości wpływu na kształtowanie polityki gospodarczej i pozbawią się możliwości współuczestniczenia w podejmowaniu decyzji dotyczących wspólnych celów państw Starego Kontynentu.

Kontynuacja wzrostów na giełdach w USA?

Wydaje się, że zapoczątkowana tydzień temu fala wzrostowa na giełdach amerykańskich ma duże szanse kontynuacji. Inwestorzy opcyjni grają na zwyżkę akcji.

Widać to dobrze na wskaźniku Equity Put/Call Ratio, dokładnie na jego 21-okresowej średniej. W połowie listopada nastąpiła zmiana kierunku gry inwestorów grających na opcjach amerykańskich spółek. W tym czasie indeksy NASDAQ, S&P500 oraz DJIA zakończyły falę spadkową i zaczęło się dynamiczne odbicie, które może przerodzić się w dłuższy impuls wzrostowy, charakterystyczny dla końca roku. Jednak, aby tak się stało, indeks S&P 500 musi „solidnie” przebić strefę oporu 1395-1410 (strefa ta poprzednio w trakcie wzrostów była wsparciem). Póki ceny znajdują się poniżej 1410 punktów,  nadal jest duże zagrożenie powrotu do spadków na giełdach w USA.

Bardzo silne odbicie ma kształt litery V. Jak widać na wykresie indeksu S&P 500, poprzednie tego rodzaju odbicia kończyły się spadkami. Dlatego jest duże prawdopodobieństwo, że w najbliższych dniach może dojść do korekty ostatnich wzrostów.

Apple vs Samsung z BlackBerry w tle

Apple Headquarters in Cupertino 4.09.2011. Autor Joe Ravi. Licencja Creative Commons

Apple i Samsung – światowi potentaci telefonii komórkowej i minikomputerów – wzajemnie oskarżają się o kradzież patentów i wykorzystywanie „skradzionych”  innowacji w najnowszych wydaniach smartfonów i tabletów. Procesy trwają m.in. w Stanach Zjednoczonych, Europie i Korei Południowej. W USA jeden proces wygrał Apple. Sąd nakazał Samsungowi ponad 1 mld dolarów odszkodowania na rzecz Apple’a. Z kolei inny proces w Korei Pd wygrał Samsung. Procesy liczą się już na „odsłony”.

Samsung Group Headquarter Building, 2008. Licencja Creative Commons

Obecnie w USA trwa tzw. II proces Apple’a przeciw Samsungowi, w którym producent iPhonów i iPadów oskarża Samsunga o kradzież patentów w telefonach Galaxy Note II, Galaxy III S oraz produkowanych przez Samsung Electronics tabletów z serii Galaxy. Apple także chce, aby sąd zakazał importu urządzeń Samsunga do Stanów. W ten sposób zapewniłby sobie niepodzielnie „władztwo” na rynku amerykańskim.

Ciekawe jest to, że głównym dostawcą podzespołów do iPadów i iPhonów Apple’a jest właśnie Samsung.

Oba przedsiębiorstwa zaczynały praktycznie z niczego.

Apple I Computer at The Smithsonian Museum. Author Ed Uthman. Photo Credit: Wikipedia

Początkowo, w latach 70-tych Apple produkował komputery systemem ręcznym, w szybko tworzonych manufakturach i sprzedawał je  w drewnianych obudowach.

Samsung 1930 r. Photo Credit: Wikipedia

Samsung w Korei zaczynał jako mała firma z więcej niż „skromnymi” możliwościami.

Oba przedsiębiorstwa urosły do rangi światowych gigantów w przemyśle elektronicznym.

Sprawa jest bardzo skomplikowana ze względu na to, że patenty dotyczą nie tylko poszczególnych rozwiązań technicznych, elektronicznych, algorytmów matematycznych, ale też samych „idei” –  układu ikon w smrtfonach czy też kształtów, wyglądu smartfonów itp. Czymś kuriozalnym jest to, że urzędy patentowe w USA legalizują prawa autorskie do idei, czy pomysłów bez konieczności przedstawiania technologii prowadzących do zastosowania tych pomysłów w urządzeniach.  W takim rozumowaniu najłatwiej byłoby opatentować ideę koła lub innej figury geometrycznej i każdego, kto wykorzystywałby „opatentowane” idee w swoich urządzeniach, pozywać do sądu i brać pieniądze praktycznie za nic. Absurdem byłoby (ale w niniejszym rozumowaniu całkiem logiczne) opatentowanie samego pomysłu czy też idei „patentowania” lub zastrzegania praw autorskich. W takim układzie, każdy kto chciałby coś opatentować, musiałby płacić „haracz” właścicielowi „patentowanego” patentu. Co opatentował Apple zobacz tutaj.

Apple iPhone 5 i Samsung Galaxy III S

Do tych „komplikacji” dochodzi kolejna: w konkretnym modelu telefonu czy tabletu wykorzystywane są technologie i patenty firm trzecich. Android – system operacyjny urządzeń Samsunga został stworzony przez Google’a, który z kolei wykorzystał niektóre patenty Microsoftu. Z kolei Apple ma wspólne patenty z innymi producentami smrtfonów jak na przykład technologie opracowane przez Research in Motion – producenta urządzeń BlackBerry.

Walka Apple’a z Samsungiem niezbyt spodobała się inwestorom amerykańskim, którzy widzą zagrożenie biznesowe dla Apple’a – największej firmy świata pod względem kapitalizacji. W ciągu ostatnich kilku tygodni Apple na giełdzie w Nowym Jorku bardzo mocno spadł z ponad 700 dolarów do niewiele ponad 500 za akcje.

Na walce Apple’a z Samsungiem korzysta pionier w produkcji smartfonów – kanadyjska firma Research in Motion, producent urządzeń mobilnych znanych pod nazwą „BlackBerry”.

BlackBerry Bold 9900

Jeszcze 5 lat temu smartfony BlackBerry dominowały na światowych  rynkach. Postrzegane i reklamowane były jako mobilne urządzenia dla osób nowoczesnych oraz dla świata biznesu. Akcje RIM w owym czasie notowane było w okolicach 150 dolarów. Jednak, ogromna ekspansja Apple’a i Samsunga z wprowadzaniem na rynek telefonów z szybszymi procesorami i większymi możliwościami sprawiły, że telefony BlackBerry zaczęły być postrzegane jako przestarzałe, niemodne i mało funkcjonalne. Gwałtownie spadła sprzedaż. Jeszcze kilka miesięcy temu akcje RIMM kosztowały niewiele ponad 6 dolarów za sztukę. Sytuacja zaczęła gwałtownie się zmieniać, kiedy Research in Motion pokazał prototypy nowych smartfonów z systemem operacyjnym BB10. Mają one pojawić się na rynku pod koniec styczna przyszłego roku. W ostatnich dniach ceny akcji RIMM gwałtownie skoczyły w górę do ponad 11 dolarów. Pytanie, czy nowe telefony i tablety BlackBerry dorównają produktom zwaśnionych gigantów: Apple’a i Samsunga? Do walki też wkracza Microsoft z nowymi tabletami „Surface” z systemem operacyjnym Windows 8. Konkurentem też jest NOKIA z nowymi telefonami.

„Insiderzy” kupują akcje w USA

“Vickers Weekly Insider Report” wskazuje, że kierownicy amerykańskich firm, które są notowane na giełdach, kupują akcje własnych przedsiębiorstw. Relacja sprzedających do kupujących wynosi jak 1,58 do 1. Dla porównania, w październiku, kiedy zaczynała się fala spadkowa, relacja ta wynosiła ponad 5 do 1. Wynika stąd, że „insiderzy” są optymistami co do wzrostu cen akcji przedsiębiorstw, w których pracują. Średnia relacja tego indeksu waha się między 2-2,5 do 1. Niższe wskazania można uznać za okazję do kupna akcji, wyższe zaś jako możliwość zrealizowania zysków.

„Insidaerzy” nie zawsze mają rację. Czasami masowo sprzedają akcje, a rynki rosną dalej w oderwaniu od ich negatywnego nastawienia co do przyszłości firm, w których są właścicielami/kierownikami. Tak było w maju 2009 roku, kiedy sprzedawali akcje, a hossa dopiero się zaczynała. Niemniej, należy przyjąć, że w większości wypadków ich zachowanie jest zgodne z przyszłym kierunkiem giełd. Czy obecne zachowanie „insiderów” prognozuje koniec fali spadkowej i powrót do wzrostów giełd w USA?

Equity Put/Call Ratio Index jest już dosyć wysoko. Zbliża się do poziomu z początku czerwca, kiedy nastąpiła zmiana trendu spadkowego i inwestorzy opcyjni zaczęli grać na wzrosty cen amerykańskich akcji.

Cykle ekonomiczne i giełda. Dalsze spowolnienie gospodarki w USA?

Co dalej z gospodarką światową – szczególnie z gospodarką w USA? Wg badań przeprowadzanych przez ECRI (Economic Cycle Research Institute) z siedzibą w Nowym Jorku, gospodarka amerykańska znajduje się w recesji i proces ten prawdopodobnie będzie się pogłębiał. Widać to wyraźnie na wykresie wskaźnika Weekly Leading Index, który od początku października zaczyna opadać.

Na załączonym wykresie, szczyt „lokalnego” wzrostu ekonomicznego wyraźnie koreluje ze szczytami na giełdach amerykańskich. Można pokusić się o stwierdzenie, że spadki indeksów w USA są wywołane raczej pogarszającą się sytuacją gospodarczą (do tego doszedł huragan „Sandy”) niż takimi czynnikami jak „fiscal cliff”, czy wybór Baraka Obamy na kolejną kadencję, co zaskoczyło Wall Street, która stawiała na zwycięstwo Romneya.

Wyznaczać prawdopodobieństwo zdarzeń przyszłych możemy jedynie na podstawie tego, co działo się w przeszłości. Dane badawcze ECRI wyraźnie wskazują, że punkt zwrotny w gospodarce amerykańskiej wystąpił na początku października tego roku. Poprzednie punkty zwrotne Instytutu ECRI okazały się prawdziwe także dla wyznaczenia kierunku na giełdach – w interwale średnioterminowym. Jeżeli przyjąć taki tok rozumowania, to istnieje duże prawdopodobieństwo znacznego spowolnienia ekonomicznego w USA i tym samym kontynuacji fali spadkowej na giełdach. Spadki mogą potrwać od kilku tygodni do kilku miesięcy – w zależności od tego, jak szybko Weekly Leading Index będzie spadać.

Innym wskaźnikiem podpowiadającym, że „duzi” inwestorzy w USA grają nadal na spadki jest Equity Put/Call Index wygładzony przez średnią 21 MA. Wykres jednoznacznie wskazuje na kontynuację fali spadkowej. Być może spadki przekroczą 20%.

Obecnie, indeksy w Ameryce są mocno wyprzedane i może tam dojść do krótkotrwałej i jednocześnie dynamicznej korekty ostatnich spadków, w kierunku 200MA lub nawet wyżej.

VIX – popularnie nazywany „indeksem strachu” właśnie tego strachu nie wskazuje. Mimo tak dużych spadków indeksów DJIA, S&P 500 oraz NASDAQ, VIX pozostaje nadal relatywnie nisko – poniżej 20 punktów.

Moim zdaniem dzieje się tak dlatego, bo dla wielu „dużych” inwestorów VIX jest zabezpieczeniem zajmowanych pozycji na akcjach. Teraz, kiedy nastąpiły spadki, inwestorzy sprzedają kontrakty na VIX, które kupili na początku „swingu” wzrostowego. Kiedy już pozamykają zabezpieczające pozycje, VIX może zacząć gwałtownie rosnąć.

Wg mnie bardzo dużo wskazuje na kontynuację spadków na giełdach w Ameryce oraz pogłębienie się niekorzystnej sytuacji gospodarczej. Falę spadkową może powstrzymać dalsze „poluzowanie” polityki monetarnej przez FED. Już kilka tygodniu temu plotki na Wall Street sugerowały, że niedługo Ben Bernanke – szef FED-u – może uruchomić QE „trzy i pół”.

English: President Barack Obama confers with F...

President Barack Obama confers with Federal Reserve Chairman Ben Bernanke following their meeting at the White House. (Photo credit: Wikipedia)

FED przetestuje banki. Najgorszy scenariusz – spadek PKB o 6%, wzrost bezrobocia do 12%

Bank of America Tower

Bank Rezerw Federalnych przetestuje największe banki w Ameryce, czy wytrzymają „ewentualny” głęboki kryzys gospodarczy. W testach, jakie FED przygotował bankom,  najgorszy scenariusz zakłada recesję, w wyniku której Produkt Krajowy Brutto USA może  spaść nawet o 6,1% w pierwszym kwartale 2013 roku. Z kolei głęboka recesja- wg „testowego” scenariusza – może spowodować wzrost bezrobocia do 12,1% w drugim kwartale 2014 roku. Testy mają sprawdzić, czy banki byłyby odporne na tak duże „zawirowania” gospodarcze i czy miałyby środki na przetrwanie najgorszego scenariusza.

Bank of America Corporate Center, located in t...

Testy zostaną przeprowadzone w 19 największych instytucjach finansowych Stanów Zjednoczonych, m.in w bankach „zbyt dużych, aby upaść” – JP Morgan Chase, Citygroup, Bank of America.

Zdaniem FED, testy to nie prognoza nadchodzącej recesji, tylko zwyczajne testy kontrolne. Mają one potwierdzić siłę i stabilność amerykańskich instytucji finansowych zdolnych udzielać kredytów zarówno gospodarstwom domowym jak i przedsiębiorstwom, nawet w trakcie ciężkiej sytuacji gospodarczej w kraju. Więcej na ten temat tutaj.

Bezrobocie w Stanach Zjednoczonych waha się w granicach 7,8-8,2%. Produkt Krajowy Brutto w trzecim kwartale 2012 wyniósł 2%.